top of page

Wszyscy na to czekają. Od pierwszych, dusznych dni czerwca w szkolnych korytarzach unosi się gęsta atmosfera zniecierpliwienia. Uczniowie zerkają na zegarki i skreślają dni w kalendarzach. A nauczyciele? Cóż, choć oficjalnie zachowują stoicki spokój, upominają o „konieczności skupienia do samego końca” i starają się do tego głośno nie przyznawać – po cichu również odliczają minuty do upragnionych wakacji. A rodzice (bo o nich też tu wspomnieć trzeba)… oni w wielu przypadkach to odliczanie rozpoczynają już w okolicach przerwy jesiennej… Koniec roku to dla wszystkich obietnica odpoczynku.
A jednak, gdy ten długo wyczekiwany dzień wreszcie nadchodzi, w Ogólnokrajowej Polskiej Szkole i Przedszkolu na Węgrzech regularnie wydarza się coś zupełnie nieoczekiwanego. Do głosu dochodzi największy szkolny paradoks.
Zburzony mur codzienności
Zaledwie kilka dni wcześniej wszyscy mieli siebie serdecznie dość. Uczniowie marudzili na ostatnie zajęcia, a nauczyciele zmagali się z rosnącym z dnia na dzień chaosem biurokratycznym (który w tym roku – możecie mi wierzyć – przekroczył wszystko, czego kiedykolwiek doświadczyliśmy… wystarczą dwa słowa: świadectwa elektroniczne). Wydawałoby się, że czerwcowe popołudnie pożegnania ze szkołą będzie czystą eksplozją ulgi.
Kiedy jednak przychodzi co do czego – gdy wybrzmiewają hymny i oficjalne przemówienia – ten mur zmęczenia rutyną nagle pęka. Oczekiwana euforia ustępuje miejsca wzruszeniu. Ci sami ludzie, którzy wczoraj przewracali oczami na myśl o kolejnej podróży do szkoły, dziś patrzą na siebie z serdecznością.
Prawdziwe symbole zakończenia roku
Gdyby zapytać kogoś o symbole zakończenia roku szkolnego, w pierwszej kolejności wymieniłby to, co oficjalne. Przed oczami stają nam: eleganckie stroje i białe koszule, świadectwa i naręcza kwiatów.
Jednak jeśli przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy te prawdziwe, ciche atrybuty tego dnia. To rozmazany makijaż. To pogniecione chusteczki higieniczne, wyciągane w pośpiechu z kieszeni galowych spodni. To drżące głosy i zapłakane oczy.
„Będzie mi was brakować”
W tym chaosie wzruszeń dzieje się najważniejsze. Pomiędzy wręczaniem świadectw a odbieraniem kwiatów, padają słowa, które w środku szarego listopada wydawałyby się abstrakcją. Uczniowie ściskają swoich wychowawców, a koledzy ze szkolnej ławki wypowiadają autentyczne: „Będzie mi was brakować”.
I nie ma w tym ani krztyny fałszu. Koniec roku szkolnego to dziwny, piękny taniec. Czekamy na niego z ogromną niecierpliwością, by w jego finale płakać za tym, co właśnie się kończy. Być może na tym właśnie polega magia naszej szkoły – choć na co dzień potrafi być trudna i męcząca, to ostatecznie tworzą ją ludzie, z którymi, gdy przychodzi czas rozstania, wcale nie chcemy się żegnać.
Fundament naszej społeczności
Nie można tu oczywiście zapomnieć o rodzicach. Relacje uczniów i nauczycieli czy przedszkolanek z ich wychowankami odmieniamy przy takich okazjach przez wszystkie możliwe przypadki – i słusznie, bo to oni stanowią podstawę całego życia naszej szkoły i przedszkola. Ale rodzice to ta część naszej społeczności, bez której technicznie, logistycznie i po prostu po ludzku nie dalibyśmy rady. Poza tym, to ogromna radość widzieć, jak wiele przyjaźni całych rodzin narodziło się w naszych murach, jak wiele dzieci spotyka się poza oficjalnymi zajęciami i jak wielu rodziców służy sobie nawzajem radą i pomocą w tym naszym nieoczywistym, mieszanym, polsko-węgierskim, dwu- (a często i wielo-) kulturowym i językowym świecie.
Znakomici goście i uroczyste podsumowanie
Tegoroczna uroczystość zakończenia nauki zgromadziła w auli, poza szkolnym tłumem, również wielu znakomitych gości. Żaden nie był tu przypadkowy, a wszystkim z całego serca dziękujemy za obecność i za całoroczne wsparcie naszych działań. Przybyli do nas między innymi: konsul RP na Węgrzech Marcin Bobiński, przewodnicząca Ogólnokrajowego Samorządu Polskiego na Węgrzech Maria Felföldi, kierownik Urzędu OSP Éva Tupcsia, przewodnicząca Stołecznego Samorządu Polskiego Katarzyna Balogh, proboszcz Polskiej Parafii Personalnej ks. Krzysztof Grzelak, przewodnicząca Stowarzyszenia Świętego Wojciecha Katarzyna Takácsné Kalińska, przewodnicząca Stowarzyszenia Polonia Nova Patrycja Kis (w podwójnej roli, bo tym razem bardziej jako opiekun i choreograf szkolnego zespołu tańca ludowego Mały Polonez) oraz dyrektor Polskiego Instytutu Badawczego i Muzeum w Budapeszcie Gábor Lagzi (również w podwójnej roli)…
Podczas uroczystości udało się podsumować wydarzenia i osiągnięcia, wręczyć tegoroczną edycję honorowych tytułów „Przyjaciela Szkoły” (a tu lista była długa!), obejrzeć występ Małego Poloneza, wysłuchać minikoncertów naszych uczniów oraz pośpiewać wspólnie z przedszkolakami.
Nie można było nie zauważyć „pokoleniowej zmiany warty”, której byliśmy świadkami. Całość imprezy poprowadziły: Zosia i Lena i pomimo tego, że było to ich pierwsze tego typu doświadczenie, to dały sobie radę chyba nawet lepiej niż dobrze, a (ewentualnej) tremy nie zauważyliśmy…
Rok niezwykły i pełen wyzwań
Tak czy inaczej, rok szkolny 2025/2026 z pewnością nie był rokiem zwykłym. Był to czas naprawdę intensywny, pracowity, wyboisty i absorbujący. Z jednej strony trudny, stresujący, burzliwy, napięty i nieprzewidywalny – szczególnie od kadry kierowniczej wymagał poświęceń i potrafił wyczerpać. Z drugiej zaś strony okazał się niesamowicie dynamiczny, pełen przygód i pozytywnych emocji. Przyniósł nam wszystkim ogrom nowych doświadczeń i osiągnięcia, o których bez przesady można powiedzieć “historyczne”.
Kolejny rok szkolny nie będzie ani łatwiejszy, ani prostszy, niech będzie jednak równie serdeczny, pracowity i przyniesie nam wszystkim tyle samo, albo i więcej satysfakcji.
Życzymy wszystkim bezpiecznych wakacji i udanego odpoczynku!
Do zobaczenia we wrześniu!

Paradoks „ostatniego dzwonka”. Odliczanie, świadectwa i… rozmazany makijaż

logo.png

Szkoła (i przedszkole), które łatwo polubić od pierwszego wejrzenia, a potem pokochać całym sercem!

iskolai brosura.jpg
bottom of page